W ciągu miesiąca zastrzelono trzy psy
Toffi - seter irlandzki zginął na polnej drodze w okolicach Niepruszewa. Pinki - “jamnikopodobny” kundelek - na drodze w okolicy Skoków. W Rogalińskim Parku Krajobrazowym w sobotę ktoś zastrzelił Leona - rocznego psa rasy leonberger.
Te trzy przypadki zastrzelenia psów w okolicach Poznania zdarzyły się zaledwie w ciągu miesiąca.
Leon.
- W sobotę po południu córka Ewa z kuzynkami wybrały się na rowerach do Rogalińskiego Parku Krajobrazowego - chciały sfotografować zachód słońca - opowiada Janusz Karalus. Dziewczyny zabrały ze sobą psa leonbergera o imieniu Leon. W lesie śmiały się, trochę fotografowały, nie zwracały uwagi na psa. Nagle padł strzał. - Zaczęły wołać Leona, ale on nie przybiegał. Szukały go do nocy. Następnego dnia pojechaliśmy na miejsce. Znaleźliśmy naszego psa z przestrzeloną głową - kula przeszła przez oko…
Toffi.
Był czteroletnim seterem irlandzkim. - Pod koniec lutego żona wybrała się z teściową i psem na spacer w okolicach Niepruszewa - relacjonuje Ireneusz Majewski z Poznania. - Szły polną drogą, z jednej strony rozpościerał się las, z drugiej pola. Toffi biegł mniej więcej 50 metrów przed nimi. Nagle padł strzał… Gdy panie podbiegły do psa, ten już nie żył. Został zabity ze sztucera.
Pinki.
Krzysztof Chytry, mieszkaniec wsi Niedźwiedziny pod Skokami, jechał po godz. 21.30 rowerem do żwirowni, w której jest nocnym stróżem. Za nim biegł czteroletni kundelek Pinki. W połowie drogi za panem Krzysztofem zaczął jechać powoli samochód. Gdy mężczyzna dojechał do skraju lasu, rozległ się huk wystrzału. - Po dwóch sekundach strzelili drugi raz, tuż za mną, wystraszyłem się. Zjechałem między brzózki, a potem popędziłem do żwirowni - opowiada Chytry. Pinki został w tyle. - Jak dojechałem, to wziąłem kolegę z pracy, latarkę i wróciliśmy na miejsce, gdzie strzelano. Przy drodze leżał mój pies. Był martwy. Zginął zastrzelony z broni śrutowej.
Janusz Karalus, Ireneusz Majewski, Krzysztof Chytry uważają, że ich psy zostały zastrzelone przez myśliwych. Znowelizowana w 2004 roku Ustawa o ochronie zwierząt zezwala im na odstrzał zdziczałych zwierząt na terenie obwodów łowieckich w odległości większej niż 200 m od zabudowań. Ale Leon, Toffi i Pinki nie wyglądały na bezdomne psy: były zadbane, dobrze odżywione, z obrożami na szyi, a w pobliżu zawsze znajdował się właściciel.
Sprawą zastrzelenia tych trzech psów zajęła się policja, wielkopolscy obrońcy zwierząt zwrócili się już do rzecznika praw obywatelskich o zbadanie, czy zapis w ustawie jest zgodny z konstytucją i przepisami prawa międzynarodowego.
- Jeśli okaże się, że myśliwi strzelali bezprawnie, czekają na nich surowe kary - zapewnia Michał Kolasiński, instruktor zarządu okręgu Polskiego Związku Łowieckiego w Poznaniu.
Czy, zdaniem Państwa, myśliwi powinni mieć prawo strzelania do psów biegających po lesie?