pies na spacerze z Garbatki-Letnisko

Psa zabił dla sportu?

Piotr Wojnowski

W lesie koło Garbatki-Letnisko dwójka dzieci pod opieką dwojga dorosłych spacerowała z psami. W pewnej chwili padły strzały…


Kolorowe kurtki Marty i Konrada widać było z daleka. fot. archiwum prywatne

12-letni Konrad i jego siostra, dziewięcioletnia Marta wraz z dziadkiem i wujkiem wyszli na spacer do lasu. W sobotnie popołudnie dzieci na leśnej drodze bawiły się z psami. Wtedy padł strzał.

- Spojrzałem najpierw na zabitego psa i stojące obok dzieci - opowiada Tomasz Kaczmarczyk, wuj Marty i Konrada. - W miejscu, z którego strzelano, stał samochód terenowy.

STRZELAŁ NIE WIDZĄC

Myśliwy, członek Koła Łowieckiego Poroże z Warszawy, strzelił ze sztucera z odległości 100-120 metrów. - Nie mógł nie widzieć idących drogą dzieci. Miały na sobie jaskrawe kurtki - mówi Kaczmarczyk. - Jest przecież zima, na drzewach nie ma liści, a pogoda była naprawdę bardzo piękna. Nie może się tłumaczyć, że słabo widział. A nawet jeśli? Tym bardziej nie powinien strzelać - nie kryje zdenerwowania pan Tomasz.

Dzieci zostały pod opieką dziadka Grzegorza, a wujek pobiegł w kierunku samochodu. Myśliwi, najprawdopodobniej ojciec z synem, zdążyli już schować broń i zamierzali odjechać, nie sprawdzając nawet co się stało ze zwierzęciem, które przed chwilą zabili.

- Zdążyłem zatrzymać auto i zadzwoniłem po policję - mówi Kaczmarczyk. - Policjantom tłumaczył, że pies nie miał obroży i wyglądał na bezpańskiego. Nie widział też spacerujących z nim osób.

ZABRAĆ LEGITYMACJĘ

- On to zrobił dla sportu - nie kryje zdenerwowania Magdalena Wiktorowska, mama Marty i Konrada. - Takie zachowanie powinno być karane. Mam nadzieję, że odbiorą temu panu pozwolenie na broń.

Wiktorowska czeka na wynik postępowania prowadzonego przez kozienicką policję pod nadzorem prokuratury. Jeśli zostanie umorzone ze względu na niską szkodliwość społeczną czynu, sama zamierza dochodzić sprawiedliwości przed sądem. - Rozmawiałam z prawnikiem i wiem, że żaden myśliwy nie ma prawa strzelać do zdrowego psa - mówi.

Zapytany o zajście w lesie niedaleko Garbatki-Letnisko prezes kozienickiego Koła Łowieckiego Uroczysko Biele Jan Stażyk przyznaje, że jeszcze nigdy nie spotkał się z podobną sytuacją. - Myśliwy ma prawo strzelić do psa kłusującego, czyli goniącego zwierzynę podczas polowania - wyjaśnia. - Osobie, która łamie regulamin grozi sąd łowiecki i wykluczenie z szeregów Polskiego Związku Łowieckiego. W konsekwencji traci też pozwolenie na broń.

Prowadzący postępowanie kozieniccy policjanci pod nadzorem prokuratury sprawdzają teraz okoliczności zdarzenia i to, czy nie doszło do zagrożenia dla życia ludzi.

źródło: http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080208/POWIAT0203/757510777