Zdarzyło się to już dosyć dawno, ok. 20 lat temu w Noskowie gmina Jaraczewo pow. Jarocin. Był piękny jesienny dzień. Jak co niedziele wybierałem się do kościoła. Mój kochany piesek o imieniu Tarzan biegał sobie po podwórku i pilnował domu.
Jadąc do kościoła zauważyłem rozstawiających się myśliwych. Jak się dowiedziałem, odbywało się polowanie z nagonką na zające. Gdy wróciłem z kościoła piesek nie przywitał mnie przy furtce. Byłem bardzo zdziwiony. Zacząłem go szukać. Ok. 25m za stodołą na mojej posesji leżał zastrzelony. Byłem zrozpaczony. Nigdy przedtem ani później nie miałem tak mądrego przyjaciela-psa. Był to niezwykle mądry, posłuszny, inteligentny owczarek niemiecki. A cóż było robić. Po myśliwych nie było już śladu.
Byłem 17-letnim chłopcem i nie wiedziałem gdzie udać się z taką sprawą. Mój piesek widząc nagonkę i hałas wyszedł pewnie kawałek za stodołę. Pewnie szczekał słysząc hałas i widząc nagonkę na moim polu i dlatego pewnie bezprawnie go zastrzelili, choć był blisko budynków. Pies chodził luzem po posesji i gospodarstwie, ale nie oddalał się. Od tej pory pałam taką nienawiścią do myśliwych, że przeszkadzam w polowaniu.
Zwykle myśliwi rozkładają się wzdłuż drogi publicznej, a strzelają w pole, nagonka idzie z boku a ja jeżdżę samochodem po drodze i trąbię aby odstraszyć zające od myśliwych. Straciłem wiernego przyjaciela dla rozrywki bezdusznych oprawców.
Pozdrawiam Stanisław