Atos

Mieszkam niedaleko Kozienic. Z moim Atoskiem od wielu lat chodziliśmy praktycznie codziennie na spacery w to samo miejsce. Była to polna droga prowadząca wzdłuż brzegu jeziora, dookoła znajdowały się okoliczne pola z warzywnymi uprawami.

Atos zastrzelony w 2009 roku

Atos zastrzelony w 2009 roku

Tydzień po świętach Wielkanocnych 2009r., około godziny 19, razem z mamą i Atosem wybraliśmy się na spacer. Atosek jak zawsze biegał po polach w pewnym oddaleniu od nas. Przy ujściu jeziora znajdują się lekkie zarośla, kilka drzew, krzaków, a pomiędzy nimi ścieżka. Kiedy z mamą wychodziłyśmy z owej ścieżki, nagle usłyszałyśmy strzał. Myśliwy znajdował się w odległości około 2 metrów od nas. Popatrzył na nas jakimś takim dzikim wzrokiem, że aż się przestraszyłam.

Kiedy zawróciłyśmy, myślałam, że Atos został na którymś polu, kiedy wchodziłyśmy na tą ścieżkę bawił się w tym miejscu. Niestety w drodze powrotnej po Atosku nie było już śladu, za to myśliwy w tym czasie schował coś (prawdopodobnie ciało naszego psa) do torby… Nieopodal miał samochód, więc pewnie wywiózł je gdzieś i wyrzucił po drodze.

Nie powiadomiliśmy policji, bo i tak raczej nic by nie wskórała. Podobno znajduje się tam teren łowiecki… Nie wiem kto decyduje o tym, że teren łowiecki jest w bezpośrednim pobliżu pól rolnych, na których ludzie pracują często do wieczornych godzin. Nie wiem też czemu po polnej wiejskiej dróżce, nie mogę chodzić na spacery ze swoimi psami. Po trzecie nie rozumiem, czemu ta bestia zastrzeliła mojego psa, skoro znajdował się on w oddali około stu pięćdziesięciu metrów i na pewno nie atakował go, ani nawet nie szczekał!