Gabi i Rudy

Opis morderstwa dwójki moich wiernych Przyjaciół na spacerze w dniu 15 Września 2009 na terenie gminy Dwikozy Obok Sandomierza

Ku pamięci Rudego i Gabi trasę tego spaceru nazwałem „Zielony spacer

Dzień od rana był bardzo piękny, jak na ironię zacząłem od rana dla Rudego zbijać na zimę budę-prawdziwy psi pałac z ociepleniem i otwieranym dachem. Po południu pomyślałem, że w tak piękny dzień można by pójść z psiakami na spacer, już prawie miesiąc z nimi nie wychodziłem nigdzie dalej. O tym samym pomyślała moja Żona. Po godz. 18 wyszliśmy z ośmioma psiakami przez tylną bramę zakładu na naszą łąkę. Następnie szliśmy drogą gminną nie utwardzoną wśród pól i nieużytków . Po przejściu około 600 mb zauważyliśmy stojący samochód. Sądząc, że są tam ludzie pracujący w polu zawróciliśmy aby nie niepokoić ich obecnością naszych rozbrykanych piesków. Wybraliśmy inną drogę powrotną. Po około 10 minutach usłyszeliśmy strzał i ciche jęknięcie zwierzęcia jakby z bardzo daleka(niestety z bliska tylko niemiał siły jęknąć głośniej gdyż trafiony został w klatkę piersiową) . Żona zapytała czy pójdziemy sprawdzić co się stało. Ja sądząc ,że to było w oddalonej wsi powiedziałem , że nie mamy szans sprawdzenia gdzie i komu stała się krzywda. Wracaliśmy dalej. Po około 15 minutach padł kolejny strzał i bardzo głośno zajęczało jakieś zwierze i znowu strzał. Pobiegłem szybko na zakład, wziąłem skuter i pojechałem w stronę skąd dobiegły strzały. Dojechałem do samochodu który wcześniej widzieliśmy z Żoną na gminnej drodze. Okazało się że jest to samochód polowników (celowo nie używam słowa myśliwi gdyż słowo to błędnie wskazuje na ludzi którzy myślą). Spytałem czy to oni strzelali, odpowiedzieli że strzelali do trzech dzikich psów które goniły sarnę. Na pytanie skąd wiedzieli, że te psy są dzikie odrzekli że nie miały kagańców , spytałem czy użyli lornetki odpowiedzieli że tak. W tym czasie zadzwoniła Żona i powiedziała że jeden z naszych psów krwawi. Wróciłem natychmiast spisując nr.rej. ich pojazdu. Po powrocie zobaczyłem że suka imieniem Nala ma bardzo dużą ranę na prawej przedniej nodze. Żona powiedziała że Rudy i Gabi nie wrócili. Dopiero wtedy skojarzyłem że trzy psy o których mówili polownicy to moje psiaki a rana na łapie Nalci to rana postrzałowa. Natychmiast wróciłem w miejsce gdzie rozmawiałem z mordercami. Oni już odjeżdżali. Goniłem ich przez ok. 100mb ciągle trąbiąc i dopiero po zrównaniu się z kabiną oni stanęli. Wielokrotnie prosiłem ich by wskazali mi miejsce gdzie leżą moje psy gdyż sądziłem że jeszcze im pomogę , oni z ironicznym uśmiechem odmówili mi i odjechali z miejsca zbrodni. Po około czterech godz. poszukiwań z latarkami w rękach i przy pomocy członków z Sandomierskiego Stowarzyszenia Przyjaciół Zwierząt którego jesteśmy członkami około 23,30 w wysokich zaroślach ok. 10mb od drogi znaleźliśmy ciała moich psiaków. Ułożenie ich wskazywało na fakt że zostały tam rzucone, ponadto Rudemu zdjęto obrożę.

Tłumaczenia polowników że psy goniły sarnę są kłamstwem! Moje psy są tak dobrze odżywiane że nie potrzebują zdobywać pokarmu. Ponadto Rudy był na tyle wolnym psem, że podczas zabawy z trudem doganiał mnie i to najprawdopodobniej on zginął pierwszy. Pozostałe dwa psy po 15 minutach wróciły do Rudego i wtedy została zraniona w łapę Nala, stąd głośny pisk , zaraz potem zginęła Gabi trafiona w piersi.

Rany psów były tak ogromne ,że podczas obdukcji dłoń lekarza zaciśnięta w pięść wchodziła cała w ich ciała.

Następnego dnia sprawdziłem skąd padły strzały. Była to ambona zlokalizowana na drzewie na wysokości 7.mb. drzewo to znajduje się na prywatnym polu i polownicy nie mieli prawa tam wejść.

Ponadto świadomie zostaliśmy z Żoną narażeni na utratę życia gdyż ponad połowa trasy jest widoczna z tej ambony a pomimo to ci bandyci strzelali.

Wszystkie moje psy są wychowywane jako łagodne. Bramy mojego zakładu są otwarte od rana do wieczora a klienci swobodnie wchodzą na jego teren pomimo że psy nie są uwiązane. Ponadto Nala przekazana nam przez gminę Dwikozy w raz z sześcioma szczeniakami przez parę miesięcy mieszkała przy okolicznej szkole podstawowej i była dokarmiana przez dzieci. Suka ta jest na tyle mądra że potrafiła wchodzić do tej szkoły, a dzieci dawały jej swoje kanapki, które ona zanosiła swoim szczeniakom. Po przygarnięciu przez nas suki Gabi ze szczeniakami to Nala nauczyła Gabi jak opiekować się szczeniakiem a ponadto sama dawała mu swoją pierś. Po morderstwie stawała nad grobem Rudego i Gabi a łzy spływały jej po pyszczku

Natomiast Gabi była prawdziwą przylepą która od rana do wieczora tylko się przytulała i pozostawiła nam po sobie pięknego psiaka imieniem Hipek który zawsze będzie nam ją przypominać. Kładzie się na legowisku Rudego i płacze a od ciała matki nie chciał odejść.

Ci bandyci śmieli twierdzić że to były dzikie psy? To oni są prawdziwymi dzikusami !!!

Człowiek cywilizowany tak się nie zachowuje wobec braci mniejszych!!!

Niech biegają po wiecznie zielonej łące.