Puma była bardzo mądrą, niespotykanie łagodną, bardzo strachliwą wobec obcych suką. Tego dnia (było to zimą 2000 roku) razem z ojcem i bratem wyszliśmy do naszego lasu, aby zrobić przecinkę. Puma poszła razem z nami. Pracowaliśmy, gdy usłyszeliśmy dwa strzały i skowyt, wybiegliśmy z lasu i okazało się, że ok. 100 metrów od nas na łące (też należącej do nas) dwaj myśliwi urządzili sobie strzelanie. Należy dodać kilka ważnych faktów: byliśmy bardzo głośni (piła motorowa), teren był ogrodzony (ok. 10 ha lasów i łąk), była zima więc pomimo drzew byliśmy widoczni. Myśliwi z premedytacją, na naszym terenie, przy naszej obecności ZAMORDOWALI Pumę. Przyjechała policja, funkcjonariusze wyraźnie niezainteresowani sytuacją byli raczej po stronie myśliwych, bo ci tłumaczyli, że “ten pies ich zaatakował”. Puma nie mogła ich zaatakować, bo panicznie bała się obcych ludzi! Zresztą jak sami przyznali strzelali do niej z odległości ok. 100 metrów - byli na granicy lasu, a Puma pośrodku łąki.
Puma konała około godziny.